Płyn micelarny do demakijażu oczu Cien z Lidla
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Ostatnio nie miałam szczęścia do płynów micelarnych. Kupiłam kilka różnych opakowań i wszystkie okazały się nie za dobre. Tym razem jednak zapaliło się światełko nadziei i mój demakijaż stał się po prostu przyjemnością. Jeśli lubicie lekkie produkty do demakijażu, które bardzo skutecznie usuwają tusz do rzęs, macie niemal pod nosem małą, zieloną buteleczkę, która za kilka zł można powiedzieć, że działa cuda. A znajdziecie ją w Lidlu. 🙂

Opakowanie
Mała buteleczka pozwala na podróżowanie z płynem. Bardziej interesujący jest jednak sposób aplikacji. Przykładamy wacik do okrągłej pompki, naciskamy 1-2 razy i gotowe. Uwielbiam takie rozwiązanie! To o wiele lepsze niż zwykła pompka, z której wodnisty płyn rozpryskuje się na wszystkie strony. Tu nic się nie marnuje. 🙂

Konsystencja i zapach
Płyn jak płyn – zwykła woda. 🙂 Nie jest to nic olejowego ani dwufazowego. Pachnie również bez fajerwerków. Dziesiątki innych płynów micelarnych tak pachną, nieco dziecięcym kosmetykiem. Ani przyjemnie, ani nieprzyjemnie.

Skład
Żadnych parabenów ani bardzo ciężkich konserwantów typu BHT, więc jak na Lidla skład oceniłabym na porządną piątkę! 🙂 Bardzo podoba mi się też brak olejków, bo one mogą powodować wypadanie rzęs i brwi.

Cena i dostępność
Płyn znajdziecie tylko w Lidlu – skoro jest w holenderskim, powinien być również w polskim. Zapłaciłam za niego 1,19 Euro / 150 ml, więc w Polsce powinien kosztować nieco powyżej 5 zł. Może ktoś z Was wie, ile? 🙂

Moja opinia
Kupiłam go zupełnie przypadkiem, ale to właśnie dzięki przypadkowi najczęściej kupujemy prawdziwe perełki. Bardzo polubiłam ten płyn i wydaje mi się, że jest on najlepszym, jakiego kiedykolwiek używałam.

Po pierwsze: niektóre płyny powodują, że płatek kosmetyczny robi się szorstki lub nieprzyjemny. Cien natomiast nałożony na wacik sprawia, że bawełna staje się bardzo miękka i delikatna, tym samym nie drapie skóry. Nie czuję żadnego dyskomfortu nawet podczas pocierania skóry wokół oczu.

Po drugie: płyn zmywa za pierwszym razem prawie każdy tusz. Miał odrobinę problem z Volume Million Lashes Fatale L’Oreal, ponieważ jest to dość ciężki tusz, ale zostało go na oczach niewiele i dokończyłam demakijaż po umyciu twarzy, usuwając kosmetyk w 100% z rzęs. Z pomocą tego płynu oszczędzamy więc płatki kosmetyczne, czas i swoją skórę.

Po trzecie: nie trzeba mocno pocierać wacikiem, żeby usunąć makijaż. Wystarczy przyłożyć waciki na 5 sekund, a potem delikatnymi, okrężnymi ruchami pomasować powieki i tusz znika. Naprawdę idzie to bardzo szybko i bezboleśnie. Zapomniałam już, że demakijaż może być tak przyjemny. 🙂

Po czwarte: usuwa makijaż w 100%. Nie zostają żadne grudki, kropeczki, a rano nie budzę się z pandą pod oczami.

Po piąte: ma konsystencję wody, więc nie obkleja skóry i nie pokrywa jej żadną tłustą warstwą. Po demakijażu jest miękka, gładka i nielepiąca.

Po szóste: nie podrażnia oczu. Mam wrażliwe oczy i często łzawią lub wysuszają się, jeśli stosuję niewłaściwy produkt do demakijażu. Cien nie powoduje żadnych tego typu objawów.

Po siódme: można nim wykonać demakijaż całej twarzy: zmyć podkład, korektor i pomadkę. Szkoda więc, że nie znajduje się w większym opakowaniu, bo takie 150 ml nie wystarczy na długo, jeśli ktoś codziennie stosuje podkład i nakłada makijaż oka.

Po ósme: producent obiecuje, że płyn usuwa także wodoodporny makijaż, ale niestety żadnego takiego produktu nie posiadam, więc nie mogę tego sprawdzić.

Podsumowując…
Nie znalazłam żadnych wad tego produktu, poza tym, że butelka mogłaby być po prostu większa. 🙂 Na pewno Cien sprawdza się u mnie o wiele lepiej niż różowy płyn micelarny Garniera i lepiej nawet od zachwalanego przeze mnie płynu i toniku 2w1 Vianek. Dlatego będę do niego wracać i polecać każdemu, kto ma wrażliwe oczy.