Szybki haul z niemieckiej drogerii DM – Balea i perfumy Otto Kern
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Lubię czasem wpaść do drogerii i spędzić tam godzinę. Mój rekord to dwie godziny. Tak, naprawdę jestem w stanie tyle czasu przeglądać kosmetyki i wymieniać te, które mam w koszyku na te jeszcze stojące na półce. Jedni lubią biegać po lasach, ja po sklepach z kosmetykami. Nie cierpię zakupów w pośpiechu, ale niestety kiedy towarzyszy mi mąż, jestem skazana jedynie na „shoppingowy sneak peek”, na liźnięcie tego szaleństwa tylko przez szybę. Dzięki temu zamiast wynosić torby pełne zakupów, biorę tylko to, co ładnie wygląda. I tak oto w mojej łazience zagościło kilka nowych produktów prosto z drogerii niemieckiej DM.

Do drogerii DM wpadłam tylko po perfumy, których kiedyś zużyłam już dwie buteleczki. Po drodze jednak trzeba było przejść wiele różnych półek z ciekawymi kosmetykami, którym bez oporów dałam się uwieść. Wyszłam więc z:

– szamponem Kraft + Feuchtigkeit, Balea Professional
Jest to szampon, który dokładnie oczyszcza włosy, ponieważ zawiera typowo drogeryjny skład. Wzmacnia kruche włosy osłabione zabiegami stylizacyjnymi i dodatkowo je nawilża, dzięki zawartości aloesu. Jeśli Wasze włosy potrzebują miękkości, gładkości i nawilżenia, a chcecie uniknąć przeciążenia, polecam Wam ten szampon. Niby takie nic, a jednak jest naprawdę dobry. Ułatwia mi rozczesywanie i nadaje blasku.

Skład dla zainteresowanych

– odżywką Beautiful Long Balea Professional
To jest petarda! Pachnie bardzo orientalnie, słodkim kadzidełkiem, a zapach utrzymuje się na włosach do kolejnego mycia. Dzięki kombinacji protein i olejku inca inchi niesamowicie nawilża, wygładza i kondycjonuje włosy. Dawno nie miałam tak dobrej odżywki. Więcej opowiem Wam o niej w ulubieńcach miesiąca.
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
Skład dla zainteresowanych

– pianką do mycia ciała o zapachu grejpfruta i limonki, Fresh&Fruity, Balea
Jeszcze jej nie używałam, ale pachnie po prostu grejpfrutem. Niestety ja tego zapachu nie lubię, więc nie wiem, co mi przyszło do głowy kupować taką piankę. 😀
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
– pianką do ciała o zapachu porzeczki i wanilii, Vanilla Berry, Balea
Wiecie, że dopiero podczas robienia zdjęć do tego posta zauważyłam, że na piance napisane jest „Bodyschaum”, a nie „Duschschaum”, co oznacza, że przez 10 dni myłam się… balsamem do ciała (w końcu stał na półce z żelami pod prysznic)?! 😀 O matko, ale ze mnie gamoń! Coś mi tu właśnie nie grało, bo mimo że po naciśnięciu aplikatora na moją dłoń wyłaził pianowy potwór, identyczny jak ten z pianki do golenia – gęsty, potężny i zbity – to jednak podczas rozsmarowywania nie pienił się tylko… kruszył. I tak okazało się, że oparta na bazie soku aloesowego formuła doskonale się wchłania, pozostawiając skórę gładziutką i mięciutką. Najważniejszy jest tu jednak zapach malinowej mamby, który wypełnia łazienkę i zagląda nawet do korytarza – coś pięknego.
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
– lotionem do mycia ciała Sensual Rose, Balea
To faktycznie nie jest typowy żel do mycia ciała, ponieważ posiada dziwną, silikonowatą konsystencję. Myje się nim bardzo przyjemnie, choć najładniejszy jest zapach. Kwiatowy, dość różany i relaksujący. Nie jest mocno intensywny i nie utrzymuje się na ciele.
[Pin on Pinterest]
– perfumami Otto Kern Commitment
Wybrałam je kiedyś dość przypadkowo i nie byłam do nich przekonana, ale później narodziła się między nami niezwykła więź. W tym zapachu mam już zakodowane wiosenne, miłe wspomnienia i lubię do nich wracać. Są bardzo trwałe, mocne, a jednocześnie kobiece i nieprzytłaczające. Jeśli lubicie kwiatowo-owocowe zapachy albo np. Calvin Klein Euphoria, ten zapach powinien Wam się spodobać. 🙂 Być może poświęcę im osobny post, bo są tego warte.
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
[Pin on Pinterest]
Jeśli chodzi o ceny, każdy produkt Balea kosztował mniej niż 2 Euro, natomiast perfumy niecałe 15 Euro / 30 ml.